PyroMagic skutecznie zachwyca ludzi już od 3 lat, z roku na rok stając się imprezą o większym wymiarze.
Tegoroczna impreza była zorganizowana z największym dotychczas rozmachem, skutecznie przyciągając na Wały Chrobrego
tysiące Szczecinian oraz turystów. Po przybyciu do miasta pogoda nie zapowiadała się najlepiej i niestety zgodnie z
przypuszczeniami pierwszy dzień upłynął (dosłownie upłynął) pod znakiem nie zostawiającego suchej nitki deszczu.
Czekanie na fajerwerki w ulewie nie było przyjemnym zajęciem, więc publiczność uradowała się niezmiernie na wieść
o końcu koncertów i rychłym odpaleniu pierwszych ładunków. Podczas przedstawiania pierwszego uczestnika, zgromadzeni
ludzie zaczęli nerwowo przebierać z nogi na nogę w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do oglądania sztucznych ogni,
co nie było łatwym zajęciem, gdyż widoczność 100 % kompozycji okazała się przywilejem nielicznej grupy osób.
Z kapiącą z parasoli wodą przed oczyma wreszcie można było zacząć delektowanie się widowiskiem pirotechnicznym
francuzów:
Intermede (Francja):
Początek pokazu dumnie oznajmiły potężne tytanowe saluty ( zwyczaj krajów południowych i zachodnich ). Następnie, w rytmie
muzyki F. Chopina Scherzo b-moll Op.31 Nr2. na niebie ukazywać się zaczęły europejskie bomby, single, miny, rzymskie ognie
oraz przeróżna galanteria pirotechniczna podkreślająca niemalże każdy takt podkładu muzycznego. Scenariusz był bardzo
różnorodny i przewidywał części składające się z większości min, pojawiał się moment ze świetnie zsynchronizowanymi
rzymskimi ogniami. Były części z efektami o długich opadach, z bombami szybko rozrywkowymi oraz tradycyjnie złoty finał.
Końcowe dwa akcenty składające się z bomb cylindrycznych były doskonałym pomysłem i ukazały zdolność Intermede do
skończenia widowiska dokładnie z końcem podkładu muzycznego. Na uwagę zasługuje doskonała jakość użytych materiałów.
Kolory były bardzo dobrze nasycone, gwiazdki długo się paliły, efekty były rozłożyste i regularne. Trzeba pogratulować
francuskiej firmie doboru materiału, gdyż stał on na najwyższym poziomie. Różnorodność układów również była godna pochwały.
Pewien niedosyt pozostawiała ilość materiału, którego było najzwyczajniej mało. O wiele mniej, niż zaprezentowała konkurencja,
co przyczyniło się do 3 miejsca zajętego przez pirotechników z firmy Intermede. Osobiście uważam, że francuzi zaprezentowali
najlepszy jakościowo materiał, mieli najbardziej pasujący pod fajerwerki podkład muzyczny, wykazali się największym polotem
artystycznym, największym zgraniem z muzyką oraz największą innowacyjnością.
Forward Fireworks (Chiny):
Specjaliści z Chin postawili na chińskie produkty oraz na podkład muzyczny ze swojego kręgu kulturowego. Zaprezentowali
wiele bardzo ciekawych produktów, jak np. niesamowite baterie wodne o efekcie białych komet do białych palm, bomby wodne
strobe, bomby o efekcie ringów do crossetów z przeczącym pistilem i wiele innych. Bomby Forwarda cechowały się bardzo
wysokim lotem oraz stosunkowo krótkim czasem pozostawania na niebie. Chińczycy wystrzeliwali swoje produkty w grupach
np. po 5 sztuk jednocześnie. W porównaniu do poprzedniego pokazu wyraźnie dała się zauważyć dużo większą ilość zużytego
materiału. W międzyczasie cierpliwość widzów została bardzo nadszarpnięta przez deszcz, który w środku pokazu stał się
jeszcze bardziej ulewny, znacząco utrudniając odbiór widowiska. Finał składający się z brokatowych koron urozmaicały
zielone i czerwone akcenty tworzone przez falling leaves i pistole koron. Ostatnie tchnienie stanowił huk i gwizd
tworzony przez saluty i bardzo ciekawe kątówki o efekcie whistlingu. Pokaz mógł się podobać ze względu na ogromną
ilość materiału oraz różnorodność efektów. Osobiście preferuję styl podkładów zaprezentowany w poprzednim pokazie,
dający o wiele więcej możliwości zsynchronizowanych sekwencji. Widowisko Forwarda nie było bardzo skomplikowane
technicznie, więc obyło się bez widocznych błędów i całość pomimo ekstremalnie niesprzyjających warunków tworzyła
zwartą i zgraną całość.
Hanwha Corp. (Korea Południowa):
Koreańczycy uwijali się na barkach do ostatnich minut przed pokazem. Już na początku jasne było, że nie zdążyli
wyrobić się ze wszystkim, co zaplanowali. Było wiele niedociągnięć i momentów rozmijających muzykę i fajerwerki.
Gdyby dać Hanwhie kilka dni więcej na przygotowania, to zapewne przygotowaliby wszystko zgodnie z planem, tymczasem
to, co zaprezentowali w Szczecinie znacznie odbiegało od standardów wyznaczonych pierwszego dnia. Podkład muzyczny
był zróżnicowany i oprócz tradycyjnych utworów z dalekiej Azji mogliśmy oglądać finał pod muzykę Vivaldiego i
Carminy Burany. Były części w których nie widać było ogromnych niedociągnięć technicznych i były naprawdę ładne.
Niektóre jeże działały tak, jak było to w scenariuszu i tworzyły bardzo ciekawe kompozycje. Na uwagę zasługuje
najobszerniejsza część finałowa z pokazów konkursowych z zapierającymi dech w piersiach salutami tworzącymi falę
uderzeniową odczuwalną wszystkimi zmysłami. Ogromne zaskoczenie sprawiły minuty po finałowym uderzeniu - bomby
oraz komety, które wybuchały przez długi czas po zakończeniu widowiska.
Surex (pokaz pozakonkursowy):
Polacy zaprezentowali się już poza konkursem i jak zwykle pokazali najwyższy poziom i jakość widowiska.
Z każdą sekundą czuć było precyzję, doświadczenie i kunszt pirotechników z Bielska-Białej. Momentami widzowie
zgromadzeni na Wałach Chrobrego mieli okazje podziwiać sekwencje zaprezentowane np. w Montrealu.
Wyśmienite efekty, ich dobór, układ kompozycyjny, kolorystyka oraz wgniatający w ziemię finał –
tak w skrócie można opisać widowisko Surexa.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć i filmów z imprezy:
Data: 22.08.2010 Miejsce: Boisko przy SP w Piaskach Okazja: Dni Piask 2010 Długość pokazu: około 6min. Wykonawca: firma Efekt z Chełma Film: YouTube
Komentarz:
Pokaz w Piaskach był oparty na zupełnie nowym scenariuszu. Widzowi mogli podziwiać nowy podkład muzyczny oraz
część produktów z nowej dostawy. Nowości bardzo spodobały się pucz liczności, czego dowód znajdziemy w długich i
głośnych oklaskach po pokazie. Niektóre bomby miały bardzo interesujące rozpryski, takie jak np. różnokolorowe
crosetty, lub czerwone ringi z trzeszczącą chmurą w środku. Ciekawe były również baterie wachlarzowe o efekcie
złotych, długo utrzymujących się na niebie koron oraz wachlarz o efekcie czerwonych kul i trzeszczących komet.
Dwie ostatnie bomby wyróżniały się swoim kalibrem i dobitnie zakończyły pokaz. Było na co popatrzeć!